Cztery drużyny

Strona Główna » Piłka Nożna » Artykuły » Cztery drużyny

Oto składy podstawowych „11”. Pierwszy skład: Jarosiński – Orzech, Wepa, Trojak, Gawlik, Sawicki, Łasicki, Kubowicz, Bartkowiak, Migalski, Radziemski. Drugi skład: Stitou – Surmaj, Oleksy, Krawiec, Bronisławski, Biel, Popowicz, Żyra, Pakulski, Parol, Oświęcimka. Zostają rezerwowi: Kalka, Kałwak, Matuszak i cała grupa młodziaków z roczników 2001-4, grająca w Warszawie, Zabrzu, Łodzi, Gliwicach, Dzierżoniowie, Lubinie, Legnicy (Weirauch, Rokosz, Korba, Rewers, Gawor, Długosz, Cielemęcki, Zych, Woźniak, Dumicz, Krupa, Kaczor, Lewandowski). To trzeci mocno perspektywiczny skład. Jest w końcu i czwarty: Jaroszewski – Michalak, Smoczyk, Krzymiński, Krupczak, Chajewski, Błażyński, Rytko, Młodziński, Sobiesierski, Bogacz. I rezerwowi: Dec, Rodziewicz, Ziobro, Marut, Wroczyński. Co łączy te drużyny? Wnikliwy kibic już wie: to są wszystko piłkarzem rodem z Wałbrzycha, wychowankowie w większości Górnika. I kilku mniejszych klubów.  I wszyscy aktualnie grający w piłkę. W różnych klubach, i tych niezłych (począwszy od polskiej ekstraklasy) po te mniejsze i małe (ligi polskie oraz niemieckie i austriackie piąte i szóste ligi). 55 ludzi! Cztery pełne drużyny plus rezerwowi. Tego nie ma nikt inny w Wałbrzychu, żaden klub  gier zespołowych. Wałbrzyscy wychowankowie, w koszykówce i siatkówce, gdzieś tam pojedynczo przemykają w kraju. Ale takiego bogactwa jak piłka nożna nie doczekał się nikt. Z tych piłkarzy tworzy się bez problemu „11” na ekstraklasę polską, taką na miarę tej  Górnika, która awansowała do ówczesnej pierwszej najwyższej  ligi w 1983 roku. I miała w swoim składzie prawie samych wychowanków. Dlaczego większości  nie ma w Wałbrzychu? Zadecydowała proza sportowego życia. Jedni są za dobrzy, by grać w III czy IV lidze, inni mocno wierzą w swój talent, jeszcze inni szukają szczęścia poza domem, jeszcze inni tam gdzie łatwiej i przyjemniej, gdzie lepsza baza, bardziej profesjonalne szkółki. Ale Wałbrzych ma sie czym pochwalić, a wałbrzyscy trenerzy potrafią wyłapać i wyszkolić. Gdyby Wałbrzych miał klub z kilkumilionowym budżetem, i lepszy stadion piłkarski, większość tych młodych ludzi grałaby na miejscu, a kibice oglądaliby w godnych XXI wieku warunkach, może drugą, może pierwszą ligę. A może i ekstraklasę, tak jak mieli to w Niecieczy czy Nowym Sączu, a mieć będą za miesiąc w Legnicy.

 

Na dzisiaj nie ma milionów w budżecie. Ale ten wałbrzyski szkoleniowy aspekt ma jeszcze tę zaletę, że młodość mija, a człowiek lubi wracać w rodzinne strony. I może zagrać, mając trzydziestkę na karku, znowu w klubie, który go wychował. I wówczas Górnik może stworzyć ekipę (z tych wracających, i tych którzy są młodsi i są na miejscu), która w dwa – trzy lata zrobi dwa – trzy awanse. I wreszcie będzie w lidze, i na obiekcie, bo to będzie wymóg, których nie musielibyśmy się wstydzić…