Wyborcza ustawka

Strona Główna » Artykuły » Wyborcza ustawka

Niespodziewanie dwoje ministrów i kandydat na prezydenta Wałbrzycha i na radnego pojawili się na stadionie Nowe Miasto. I zaczęli narzekać, jak to źle Wałbrzych i jego władze gospodarują, że taki obiekt wygląda jak wygląda. A na dodatek władze Wałbrzycha oddały do budżetu kilkanaście milionów, które miały z ministerstwa na tę inwestycję. Na próżno ministrowie od szkolnictwa i sportu fatygowali się aż 350 km. W stolicy mieli bliżej, mogli pójść na stadion Skry i tam debatować jak niszczeją obiekty sportowe. Nie słyszałem w Wałbrzychu, by minister sportu zadeklarował, że da potrzebne pieniądze, by odbudować ten stadion. Powinien mu być bliski jako byłemu lekkoatlecie. Słyszałem za to nie raz, nie dwa jak minister edukacji narzekała jak to Wałbrzych się zadłuża niebezpiecznie. Teraz miał się zadłużyć jeszcze bardziej, by dać pani minster okazję do dalszgeo narzekania? Jakość wcześniej pani minister od szkół, ani pan minister od sportu nie lobbowali za pieniędzmi dla Wałbrzycha na remont tego stadionu. Zamiast przyznanych 11 milionów, mogli sypnąć trzydziestoma i  mielibyśmy obiekt na finiszu modernizacji. Nie lobbowali też ani na Orliki, ani na remont kilku szkolnych hal sportowych, a to wszystko w Wałbrzychu zrobiono. Wałbrzyszanie wiedzą w jakim stanie jest Nowe Miasto. Wiedzą, bo wciąż korzystają z tego obiektu (treningi Biegaj-Zapobiegaj, mecze Górnika Nowe Miasto). Wiedzą też, że przyjdzie czas na jego kapitalny remont. Tak jak był czas na remont hali lekkoatletycznej, budowę kompleksu przy Ratuszowej, remont hali przy ul. Wysockiego. Też bym  chciał, by Wałbrzych miał budżet rzędu miliarda złotych i na sport wydawał rocznie ponad sto milionów. Budżet ma mniejszy i na sport wydaje kilka milionów. Proza życia. Oboje ministrowie dobrze o tym wiedzą, pan minister od sportu na rodzinnym Śląsku ma takich zniszczonych obiektów pod dostatkiem. Ale wybrał Wałbrzych, chociaż przez trzy lata kadencji  wcześniej na nas nie miał czasu, by przed wyborami pokazać palcem kto jest "be", a kto nie. Brzydka zabawa...